"Rytuał"... z tego filmu pamiętam przede wszystkim wszechobecnego pana Hopkinsa...
Młody diakon, egzorcysta, Watykan, thriller. Chyba można się domyślić, jak to się skończy, prawda? Więcej, myślę, mówić na temat filmu nie muszę. Może dodam jeszcze, że ów diakon nie jest pewien czy egzorcyzmy są dla niego...
I czekamy na Hopkinsa. Gdyż z Tollą, oglądając "Rytuał", czekałyśmy tylko na tego starszawego aktora. Czemu? Nie wiem dokładnie, tak nas wzięło po zobaczeniu okładki. A więc się trochę naczekałyśmy. Bo Hopkins pojawia się dość późno (a z pewnością później niż myślałyśmy), jako... zobaczcie sami!
Film fajny, ciekawy, nawet bardzo, ale mało zaskakujący i nie straszny, co akurat można wybaczyć thrillerowi. Napięcie budowane słowami "historia oparta na faktach" bardzo dobre, ale nie zbuduje ono całego filmu.
Dla Hopkinsa ;)
6,5/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz